Jakub Zawadzki ZETO
tomik "nie jaram gówna"
***
świszcząco,ssące,soczyste
fifki haszyszu.
Diamentowe tuby nabite liściami.
Kapiące złotą żywicą, świerzutkie szczyty.
Zielone zapominajki.
***
Przewiozłem przez lotnisko,
dziesięć gramów w dupie,
miałem też troczę grzybów.
Na Krecie paliło słońce,
sączyłem czerwone,niebieskie,rude
koktajle z palemkami.
***
Łeb w łeb,
staneło gdzieś,
dwóch wojowników,
polała się krew,
z rozbitych pysków.
Tutaj walczyli,
na tą ziemię upadali,
ona czuła słony smak krwi,
bili się na poważnie,
parę chwil adrenaliny,
zniekształcone twarze,
i siniaki,z których są dumni,
bo nic nie poskromi duszy wojownika.
***
Brązowe,zielone,zółte,czarne
wielkie sztaby,na bazarze w Marokko.
Wąskie uliczki,schody bez poręczy,
koleś z nożem,wnosi worek zielska
ciemna noc,na bazarze w Cairo.
***
śmierć,śmierć,
nie ma nic,
nie ma poezji,
tylko grób zardzewiałej kórwy,
starej wrednej świni.
***
Chore myśli i zatrute serce,
tobie-podaruję jabłko,
spojrzysz w jego czerwień,
zbledniesz.
Ja będę pod skórką,
spojrzysz we mnie,
jak w lustro.
Obejdę się twoim smakiem,
zostaniesz nutą pustą,
i tak,
nic nie zostanie.
***
Coś złego,
powiesz o wierszu,
ale się nie przyznasz,
że nie zrozumiałeś,
bo obok twojej prawdy,
istnieją inne chwile,
które trzeba zobaczyć.
Trzeba umieć łowić ryby,
i cierpliwie na nie czekać,
acha!
jeszcze jedno panie krytyk,
poezji nie ma,
jest tylko poeta.